| On miał lepsze o sztuce |
|
| | On miał lepsze o sztuce wyobrażenie, niż to pokazuje jego o niej artykuł. Pisząc... tak się sam brał na swój styl, że oardzo tylko mała cząstka tego, co wiedział, tam się objawiła." Można by dalej snuć marzenia i wyobrazić sobie exodus studentów krakowskiej Szkoły już wtedy do Paryża, jakiś Komitet Paryski lat dziewięćdziesiątych, poparty przez licznych francuskich przyjaciół Rodakowskiego... Tak się nie stało. Tylko w drodze wyjątku, na własną rękę pojadą z Kra,-kowa do Paryża Boznańska czy Wyspiański. Główne wpływy nadal Tść będą od sztuki niemieckiej. Z "pewnością: wielkie indywidualności radziły sobie i bez Paryża. Maurycy Gottlieb, Wyczółkowski, Malczewski, Wojtkiewicz... Może by nawet Paryż był im zaszkodził, odebrał to, co swoiste ? Jednak raczej by pomógł, przede wszystkim jako lekarstwo na uderzającą nierówność i wciąż czyhające pod progiem zmanierowanie tych mistrzów, którzy przekroczyli trzydziesty rok życia (bo Gottlieb i Wojtkiewicz zdążyli powiedzieć tylko pierwsze, jakże zresztą ważkie, słowo). Ale pomógłby zwłaszcza w skali społecznej, wchodząc już wówczas - właśnie wówczas - w krwiobieg nauczania. Wraz ze śmiercią Rodakowskiego, który nie doczekał nominacji na dyrektora Szkoły, ta szansa minęła. Dyrektorem został w roku 1895 Julian Fałat. | | |