Kiedy myślę o ówczesnych
| |
Kiedy myślę o ówczesnych obrazach Tadzia, takich jak Wagon, Organki - chyba ostatni był Prorok - i zastanawiam się, co pn właściwie malował, wydaje mi się dzisiaj, że malował cierpienie. Pewno by się zawstydził, słysząc takie wielkie słowo, i zawołałby ze śmiechem: ?Co on tyż gada!" Więc powiem ostrożniej. Wśród tańców w workach koloru sang de boeu i wśród zapobiegliwej gościnności, Tadzio ze skupioną, nieugiętą powagą malował konflikty. Po dziś dzień maluje konflikty i dlatego pasjonuje go zawsze czas teraźniejszy. Już nie chodziło mu, jak kolorystom, o taką konstrukcję pozornie trójwymiarową, żeby się ?płaszczyzna trzymała", żeby w niej ?nie było dziur". U Tadzia rozdymające się w głuchych pulsowa-niach, puchnące, rozwierające się, klęsnące, wisceralne ciała stwarzają dla siebie własną przestrzeń: tylko tyle przestrzeni, ile same zajmują. Na próżno usiłuje wychylić się spoza nich mżenie światła, na próżno cienkie, drapieżne pnącza lub załamane w pół drogi gesty czy spojrzenia próbują sięgnąć po omacku w inny wymiar. Tylko tyle przestrzeni, ile pulsującej materii. Ale przecież widoczna, obecna jest ta materia tylko dzięki owym nieśmiałym brzaskom światła: tylko dzięki temu, co poza nią.
| |